strona główna  
środa, 17 października 2018; dziś imieniny: Marity, Sulisławy, Wiktora,
info:         
Filmiki | Ogłoszenia | Mapy | Forum Dyskusyjne | Księga Gości
Złoty Stok
 
Kopalnia
 
Złoto
 
Złotówka
 
 

 Filmy 
 
Wywiad - Leśny Park Przygody (Skalisko)

Powiększ ten fim

Zobacz wszystkie filmy

 * * * 
 
Złoty Stok mapka
Złoty Stok mapka


mapka regionu
mapka regionu


 Przyjaciele 
 
Humor
Phil Collins
Życzenia


   PUSTELNIA NA GÓRZE KRZYŻOWEJ   

- wspomnienia o Robercie Domschu,
ostatnim niemieckim pustelniku w Złotym Stoku


   Na Górze Krzyżowej w Złotym Stoku w sąsiedztwie Kaplicy św. Anny znajduje się mocno zniszczona barokowa rzeźba kamienna przedstawiająca pustelnika i krzyż z napisem "Opfer für Liebe" (Ofiara Miłości). Rzeźba ta i napis przywołuje nam echo dawnych wspomnień o ostatnim niemieckim pustelniku i opiekunie tej niezwykłej Kaplicy - franciszkańskim tercjarzu - Robercie Domschu. Ten 73-letni staruszek - zakonnik do ostatnich dni przed swą repatriacją do Niemiec sprawował opiekę nad umiłowaną Kaplicą, Drogą Krzyżową i pustelnią ... .
   Chcemy przekazać młodemu pokoleniu garść informacji o powojennym Złotym Stoku, przypomnieć historię tamtych niełatwych dni. Były to trudne i nieszczęśliwe wydarzenia i lata zarówno dla przybyszów jak i autochtonów. Pragniemy sprawiedliwie spojrzeć w przeszłość, ponieważ jest ona pamięcią historyczną mieszkańców naszego miasta.


Tadeusz Mikoś
Jerzy Tichanowicz


Pamięć przeszłości

   Przeszłość Złotego Stoku jak i całego Dolnego Śląska jest naznaczona bruzdami wojen, nieszczęść i cierpienia ale jest też wymownym dziedzictwem wielu pokoleń ludzi, którzy żyjąc tu nawet w najcięższych czasach nie tracili nadziei na lepszą przyszłość ... .
   W wyniku średniowiecznych najazdów i wojen miasto wielokrotnie doznawało zniszczeń i pożarów, zmieniało swą przynależność państwową, przeżywało koszmar wojen i zamieszek religijnych. Spustoszenia dokonane na początku XV w. przez wojny husyckie, kiedy to podczas pożaru miasta uległy zniszczeniu urządzenia górnicze i wszystkie dokumenty są prawdopodobnie przyczyną braku dowodów pisanych pochodzących z tamtych czasów. Również podczas wojny 30-letniej Złoty Stok wiele ucierpiał. W 1633 roku padło tu ofiarą dżumy 897 mieszkańców i 394 uciekinierów z innych okolic. W 1638 roku kolejny pożar zniszczył ratusz, kościół ewangelicki i 60 domów. Ogień pochłonął mapy i rejestry wielu istniejących kopalń jak również dokumenty miejskie.
   Właścicielami miasta i udziałowcami kopalń złota na przestrzeni dziejów byli różnej narodowości książęta, szlachta, kupcy, przemysłowcy.
   Na złocie i arsenie bogacili się książęta piastowscy, królowie czescy i węgierscy jak też cesarze austriaccy i niemieccy.
   W ciągu setek lat historii zmieniały się również nazwy miasta począwszy od słowackiej (lub serbo - łużyckiej) GROSENY, poprzez czeską RYCHLEBY, germańską (lub frankońską) RYCHSTEYN, niemiecką REICHENSTEIN, polską RÓWNE (1945) i ZŁOTY STOK (1946).
   Przez całe stulecia żyli tu obok siebie Czesi, Niemcy, Polacy, Żydzi ... . Dziś Złoty Stok jest zamieszkały przez napływową i mieszaną społeczność. Wielu wyjechało daleko. Pozostali nie mają tu swoich odwiecznych korzeni ... .
   Dlatego też pamięć o przeszłości, odszukiwana i pielęgnowana to warunek konieczny na zrozumienie, pokochanie tego niezwykłego miasta i perspektywę lepszej przyszłości.
   Dla Niemców, poprzednich mieszkańców Złotego Stoku, które wówczas nosiło nazwę Reichenstein prawie rytuałem były przed wojną niedzielne spacery na w/w Górę Krzyżową.
   Tam spotykano się w dni słoneczne i radosne, podczas świąt i innych uroczystości. W otoczeniu pustelni przez cale pokolenia kwitło życie rodzinne, przyjaźnie i uczucia. Szczególny nastrój tego miejsca, doznania, wzruszenia i przeżycia religijne zawarte są w pięknych utworach poetyckich dawnych mieszkańców, niestety nieznanych nam już ludzi. Przebywając na Górze Krzyżowej łatwiej jest zrozumieć uczucia uchodźców, ich nostalgię i tęsknotę za stronami rodzinnymi, wyrażanymi w ich powojennej poezji. Podobną tęsknotę i żal przeżywali nasi rodzice i znajomi zmuszeni opuścić "kresy wschodnie".
   Po wojnie, wraz ze zmianą ustroju zaniechanie nabożeństw, brak opieki nad pustelnią stało się początkiem dewastacji kaplicy, pustelni i Drogi Krzyżowej.

Pierwsze dni i lata wolności

   Dnia 9 maja 1945 roku, a więc w dniu kapitulacji Niemiec Armia Czerwona wkracza do Złotego Stoku (które w dalszym ciągu nosi nazwę Reichenstein) a w trzy dni później - I kompania II batalionu I Brygady Sudeckiej Wojska Polskiego pod dowództwem kapitana Szarejki.
   Powojenna historia miasta zaczyna toczyć się szybkim kołem. Już 3.07.1945 roku grupa milicjantów przybywa do miasta, a w dwa tygodnie później (15.07) pierwszy burmistrz Jan Michałowski przejmuje władze cywilną z rąk komendanta radzieckiego i nadaje miastu nazwę RÓWNE (sic !), a stacji kolejowej RYCHŁOWIEC ... . Uruchamia również kopalnię, hutę i szkołę (inauguracja roku szkolnego miała miejsce 22.10, kiedy to 34 dzieci rozpoczęło naukę).
   Pierwszy spis ludności miasta Równe przeprowadzony 7.08.1945 r. wykazuje już 98 mieszkańców - Polaków.
   W marcu 1946 roku miała miejsce pierwsza repatriacja Niemców, a na przełomie lipca i sierpnia tego roku druga, która była już ostateczną. Pod koniec 1946 roku ówczesny burmistrz Kornel Nowicki nadaje miastu i stacji kolejowej obecną nazwę Złoty Stok. W wyniku spontanicznych wyjazdów (ucieczki przed sowietami) i obu repatriacji Niemców drugi spis ludności przeprowadzony na Barbórkę (4.12.1946 r.) wykazuje już 2342 mieszkańców z czego jedynie 110 posiadało narodowość niemiecką.
   W spisie tym nie ma już ostatniego pustelnika mieszkającego od 25 lat na Górze Kaplicznej (Kreuzberg) w Złotym Stoku.

Niezwykła historia Kaplicy św. Anny

   Burzliwe dzieje kompleksu sakralnego na Górze Kaplicznej w Złotym Stoku podane zostały przez M. Dziedzica i A. Felklego w informatorze krajoznawczym "Pielgrzymy’97".
   Stamtąd zaczerpnęliśmy garść faktów historycznych.
   Najwyższy punkt Góry Kaplicznej noszący również nazwę Góry Kalwaryjskiej a potocznie Pustelnika trafnie określa religijny charakter tego niezwykłego i cichego miejsca, jakby specjalnie stworzonego do modlitwy i medytacji. Na wzniesienie to szlakiem zielonym prowadzi z centrum miasta wysadzona starodrzewiem biegnąca w górę urokliwa jaworowa aleja.
   Pierwszą kaplicę wg historyków niemieckich wzniesiono już w 1731 roku z fundacji dzierżawcy wapienników miejskich S.Kahlera.
   Była to mała kaplica odpustowa poświęcona św. Annie (matce Maryi), której kult na Śląsku był bardzo rozpowszechniony. Wkrótce potem wzdłuż drogi prowadzącej na szczyt Kaplicznej Góry zbudowano Kalwarię. Według źródeł niemieckich przy wspomnianej kaplicy zamieszkiwał opiekun lub pustelnik jeszcze przed 1798 rokiem. Czy był to pierwszy eremita, czy kolejny - tego niestety nie wiemy.
   Oficjalnie, dopiero w 1854 roku na polecenie biskupa wrocławskiego powołana została niewielka pustelnia na Kaplicznej Górze, a zamieszkujący ją pustelnik miał obowiązek sprawowania opieki na kaplicą, Drogą Krzyżową i pielgrzymami.
   Nie mamy również informacji o pierwotnym wyglądzie wspomnianej kaplicy - eremie, choć w Kalendarzu Schodera (Heimat Kalender, 1925 r.) zamieszczono rycinę z 1728 roku, na której widnieje już Kaplica wraz z Droga Krzyżową. (rys. 1)

   Późniejszy wygląd kaplicy znany jest choćby z przekazów kartograficznych F.B Werhnera. W swej słynnej "Topografii Śląska" i "Albumie widoków miast śląskich" ten niestrudzony rysownik i dokumentalista przedstawił również widoki Złotego Stoku i ważniejsze budowle miejskie pochodzące z lat 60-tych XVIII wieku. Na przedstawionym widoku ogólnym oraz powtórzonym planie miasta jak też na widokach widzianych z perspektywy lotniczej od strony północnej - wszędzie widoczna jest Kaplica i jej usytuowanie na tle miasta. Na w/w obrazach kartograficznych widoczna jest ona zawsze wraz z jej Kalwarią.
   Kaplica św. Anny w swym ostatecznym kształcie posiadała wymiary 8 x 10 m. Z zewnątrz jej ściany zdobione były lekko zarysowanymi wnękami jak na rys 2

Pustelnia

   W 1855 roku obok Kaplicy św. Anny wzniesiono pustelnię, która w późniejszym czasie została połączona krytym przejściem z kaplicą. Na rysunku F. Zieglera pochodzącym z wcześniej wspomnianego Kalendarza Schodera (1925 r.) pokazano wygląd pustelni wraz z kaplicą. (Rys. 3)

   Pustelnia była podpiwniczona. Jeszcze w 1946 roku posiadała 3 małe pokoiki, z których południowy służył jako zakrystia. Miała ona również drewutnię, ubikację a w jednym z pokoików był warsztat stolarski. Nad całością pomieszczeń parterowych znajdował się niski strych przykryty dwuspadowym dachem pokrytym gontem.

Robert Domsch - ostatni pustelnik i strażnik Kaplicy

   Z przekazów historycznych wiemy, że istniało kilku opiekunów i strażników Kaplicy św. Anny, z których nie wszyscy byli pustelnikami.
   W większości należeli oni jednak do zakonu Franciszkanów np. J. Treutler (1820 - 1892), Ignatz Anton Nentwig, czy też ostatni z nich - franciszkański tercjarz Robert Domsch.
   Jemu też chcemy poświęcić naszą uwagę. Urodził się w 1873 roku w Ziębicach. W wieku 47 lat przybył do Złotego Stoku i od października 1920 roku zamieszkał w pustelni będąc ostatnim niemieckim strażnikiem kaplicy. Ten niezwykły Franciszkanin przez cały okres wojny i nawet po klęsce Niemiec i niełatwych dla Niemców czasach - nadal z poświęceniem opiekował się całym kompleksem sakralnym na Górze Krzyżowej.
   Przed wojną na swoje skromne utrzymanie zarabiał w Złotym Stoku rzeźbiarstwem szopek i dekoracji kościelnych, stąd warsztat stolarski znajdujący się aż do końca 1946 roku w pomieszczeniach jego pustelni. Był człowiekiem wszechstronnie utalentowanym i niezwykle pracowitym.
   W latach 1921 - 24 wykonał wiele elementów do wyposażenia kaplicy i zachrystii. Górna część ołtarza kaplicy o bogatym wystroju była jego dziełem. On również wzniósł obok zachrystii drewniany ołtarzyk, a naprzeciw tego ołtarzyka wybudował Domsch ołtarz maryjny, w którym umieścił obraz Matki Boskiej Bolesnej.
   W 1924 roku dokonał zmian w wystroju kaplicy wprowadzając do niej obrazy Stacji Męki Pańskiej.
   W 1939 roku nastała wojna.
   Trudno dziś po tylu latach odtworzyć dokładne i tragiczne koleje losu tego ostatniego pustelnika podczas wojny i tuż po jej zakończeniu.
   Były to nieszczęśliwe czasy dla miasta i jego rdzennych niemieckich mieszkańców.
   Z całą pewnością eremita nie opuszczał pustelni; był wszakże odpowiedzialnym opiekunem i strażnikiem Kaplicy św. Anny ... .
   Na chyba już ostatnim historycznym zdjęciu z jesieni 1945 roku (Rys. 4) widać Go jeszcze na tle swojej ukochanej Kaplicy i pustelni odremontowanej i pokrytej świeżym gontem w towarzystwie życzliwych mu mieszkańców Równego (nazwa miasta Złoty Stok jeszcze nie istniała !)

   Widać to na zdjęciu, że i ten 73-letni pustelnik był zmuszony jako Niemiec nosić na lewej ręce białą opaskę. Prawdopodobnie miał też zakaz opuszczania pustelni. Stojąca obok pierwszego polskiego księdza proboszcza parafii NMP w Równem - Kazimierza Palichowskiego pani Wiesława Bobrzecka (która jako pierwsza Polka wzięła we wrześniu 1945 roku ślub katolicki w późniejszym Złotym Stoku) nosiła ostatniemu pustelnikowi chleb i sól. Nie przyjmował innej żywności. Mówił, że niczego innego do życia nie potrzebuje. Wraz z deszczówką stanowiło to jego pożywienie ... .
   Do innych ludzi stracił zaufanie, obawiał się o swoje życie. Były ku temu powody.
   Z wiarygodnych źródeł i informacji ustnych wiemy, że w 1946 roku pustelnik został dwukrotnie napadnięty przez wałęsające się po lasach grupy szabrowników i zbrodniarzy. Za pierwszym razem udało się jeszcze biednemu starcowi wdrapać na wieżyczkę i bijąc w dzwon zaalarmować milicję. Wojskowe mundury milicji z biało-czerwonymi opaskami i ich szybka akcja spowodowała ucieczkę bandytów. Parę tygodni później nastąpiła druga napaść. Tym razem nikt nie przybył pustelnikowi z pomocą. Zaskoczony nie zdążył użyć sygnaturki.
   Szukający złota i ukrytych skarbów szabrownicy mocno poturbowali staruszka i na odchodnym obiecali wrócić.
   Po tych wypadkach zbity i sponiewierany ostatni opiekun kaplicy św. Anny za namową życzliwych Mu ludzi sam zgłosił się do wysiedlenia ... .
   Pod koniec lipca w wyniku wspomnianej drugiej repatracji opuścił Kaplicę, miasto i kraj.
   Dalsze dzieje Roberta Domscha - w Niemczech przedstawimy w późniejszej publikacji.

Czasy powojenne Pustelni w Złotym Stoku

   Tuż po wojnie Pustelnia była również dla mieszkańców miasta ulubionym miejscem niedzielnych spacerów. Jeszcze w latach 1945 - 46 odbywały się okresowo w kaplicy nabożeństwa i pielgrzymki do stacji Drogi Krzyżowej.
   Niestety, wraz ze zmianą ustroju w okresie terroru stalinowskiego zaniechano tych nabożeństw.
   Gdy zabrakło opiekuna i strażnika kompleksu sakralnego opuszczone obiekty, nie bez winy mieszkańców popadły w ruinę, a pustelnia przestała istnieć.
   W latach sześćdziesiątych po likwidacji Kopalni i Huty Arsenu na stoku Góry Krzyżowej uruchomiono kamieniołom. Ponieważ eksploatacja miała objąć całą Górę zamierzano doszczętnie zburzyć mury kaplicy. Na szczęście likwidacja kamieniołomu ocaliło to święte miejsce.
   Dziś stacje Drogi Krzyżowej powoli odzyskują swoją dawną świetność, a sama Kalwaria staje się miejscem pielgrzymek i wycieczek podziwiających wspaniale widoki na Czechy i skalną przepaść. Pielgrzymi wierzą, że duch ostatniego Pustelnika czuwa nad Górą Krzyżową i sprawi, że odbudowana Kaplica św. Anny znów górować będzie nad Złotym Stokiem.
   I znowu jak dawniej cisza oraz echo wspomnień przywołuje dobrego franciszkańskiego tercjarza - Roberta Domscha - ostatniego niemieckiego pustelnika i poetę:


Kaplica Świętej Anny

Przy stromym górskim zboczu
Kościółek błyszczy tu,
Z daleka promienieje
W jasnym, slonecznym dniu.

Z kościelnej sygnaturki
Trzykrotnie bije dzwon,
Anielskie powitanie
"Ave" obwieszcza on.

Kieruje kroki pielgrzyma,
Gdzie wiedzie górska droga
I milknie w cichym skupieniu
W świętej bliskości Boga.

Przybądź zmęczony wędrowcze
Odpocznij na tym postoju
W tej górskiej małej kaplicy
Pozbądź się niepokoju.

Zakosztuj spokoju, ciszy,
Uwolnij się od swych trudów,
Łagodność wszystkim zapewni
Ta skromna kaplica cudów.

Tu wita Cię sercem w ołtarzu
Obraz tej "Świętej Anny"
Łagodnej, wyrozumiałej
Matki Najświętszej Panny.

Więc pokłoń się Świetej Annie
Tej Naszej Dobrej Pani
Zawierz Jej wszystko, a troski
Porzuć na górskiej grani.

Bo Ona zawsze strapionym
Doda odwagi, pomoże.
Również i Ciebie to spotka
Zobaczysz wkrótce: "Szczęść Boże"

/Tłumaczył T. Mikoś na podstawie wiersza R. Domscha: "St. Anna-Kapelle"/