Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Awatar użytkownika
Marcin Przybysz
Sztygar
Sztygar
Posty: 146
Rejestracja: niedziela 02 wrz 2007, 21:49
Relacja: Sympatyk
Lokalizacja: Złotno
Kontakt:

Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Post autor: Marcin Przybysz » czwartek 06 sie 2009, 19:05

Dzisiejsza Wybiórcza:

http://wyborcza.pl/1,75248,6895529,Zloty_interes.html

I treść, gdyby zarchiwizowali:

Głęboko pod ziemią widmo komornika wydawało się mniej realne. Nocami, kiedy dzieci były już ułożone do snu i dom oprzątnięty, buszowałam po kopalni - opowiada Elżbieta Szumska ze Złotego Stoku (Dolnośląskie)

Rozmowa z Elżbietą Szumską, właścicielką kopalni złota

Aneta Augustyn: Jak sprzedaje się coś, czego nie ma?

Elżbieta Szumska: Ja sprzedaję coś, co jest: opowieść.

Jest pani właścicielką jedynej w Polsce kopalni złota. Ludzie przyjeżdżają tu tłumnie, choć jedyne złoto, jakie tu zauważyłam, to pierścionek na pani palcu.

- Bo trzeba mieć story.

Na przykład o Wicie Stwoszu, nie całkiem sprawdzoną?

- Kopalnia od średniowiecza należała do Fuggerów, przodków kupieckiej rodziny Fukierów, właścicieli słynnej winiarni w Warszawie. Fuggerowie, wierzyciele papieży i cesarzy, bardzo udanie zarządzali europejskimi kopalniami, m.in. w Złotym Stoku. Stąd pochodziło 8 proc. produkcji złota na kontynencie. To Fuggerowie ofiarowali hiszpańskiej królowej Izabeli kilkanaście kilogramów kruszcu na wyprawę Kolumba, właśnie ze Złotego Stoku.

Są pewne przesłanki, że do zainwestowania w tę kopalnię namówili Wita Stwosza. Dołączył do spółki, wnosząc część honorarium za wykonanie ołtarza w kościele Mariackim. Niestety, nie otrzymał zysków, na jakie liczył, i zdecydował się na sfałszowanie weksla, za co był więziony we Wrocławiu i sądzony w Norymberdze.

Z czym pani się pożegnała, wchodząc w złoty interes?

- Z biedowaniem na gospodarce - bywały dni, gdy na śniadanie i kolację jadaliśmy tylko duszoną cebulę.

Zaczęło się w latach 80., kiedy porzuciłam studia weterynaryjne we Wrocławiu i wyjechałam za miłością na wieś w Górach Złotych. Mawiano wtedy: "Kto ma owce, ten ma, co chce". Złapaliśmy się na to hasło, ale, niestety, koniunktura na wełnę i skóry się kończyła. Reforma Balcerowicza sprawiła, że nawet odsetek od kredytu nie byliśmy w stanie spłacać.

Owszem, był dom na wzgórzu, byli przyjaciele, była młodość, dzieci i wrodzony optymizm, ale cały romantyzm diabli brali, gdy było się urobionym w gospodarcze obowiązki i jeszcze trzeba było z dziećmi brnąć w śniegu po pas do szkoły kilka kilometrów. Dobrze, że czasem przychodził przekaz pocztowy od mamy albo teściowie przywozili torby pełne jedzenia.

A dziś zatrudnia pani 60 osób w kopalni, której przed laty nikt dobrze nie wróżył. Kiedy weszła pani do niej po raz pierwszy?

- Gdy tylko przeprowadziliśmy się na wieś, zaczęłam zwiedzać okolice. Kopalnia była nieczynna od lat 60., znajomy namówił mnie na podziemną eskapadę.

Do dziś uwielbiam zapach gumowego kombinezonu, w którym się czołgałam, dotyk błota na policzku, dobry strach, który nie paraliżował, tylko wzmagał ciekawość, co będzie za następnym zakrętem. Najważniejszy był jednak spokój i poczucie bezpieczeństwa pod ziemią. Tam nikt nie miał do mnie pretensji, obowiązki były daleko. Widmo komornika wydawało się mniej realne.

Już wtedy pojawiła się myśl, że dziura w ziemi to może być dobry biznes?

- Najpierw pojawiła się możliwość zostania przewodnikiem, bo w połowie lat 90. gmina otworzyła tu trasę turystyczną. Zdałam egzamin i zaczęłam oprowadzać po kopalni.

Należała wówczas do gminnej spółki, w której było kilkunastu inwestorów. Serca do kopalni jednak za bardzo nie mieli. Zwłaszcza po powodzi w 1997 roku, która zerwała mosty i odcięła nas od świata tak, że ruch turystyczny zamarł. Wykupiłam prawie wszystkie udziały.

Z tej duszonej cebuli?

- Wzięłam 600 tys. zł kredytu, zastawiając wszystko, co mieliśmy, i przejęłam kopalnię, która miała 100 tys. zł strat. Postawiłam wszystko na jedną kartę.

Udało się nadzwyczajnie: 140 tys. turystów rocznie, nagroda Polskiej Organizacji Turystycznej za najlepszy produkt ubiegłego roku. Nie wszystkim jednak w smak pani sukcesy.

- Od ośmiu lat jestem większościowym udziałowcem spółki, gmina ma tylko 35 proc. W ubiegłym roku miałam 3 mln zł obrotu. Marzę, żeby objąć całość i nie toczyć już bezsensownych utarczek z burmistrzem Złotego Stoku. Zawetował przedłużenie dzierżawy, twierdząc, że działam na szkodę spółki, wniósł do sądu sprawę, którą wygrałam. Mówi, że miasteczko nic nie ma z tego, że jest tu kopalnia. To prawda, że cały ruch turystyczny płynie tutaj, bo centrum miasteczka to baza ludzi umarłych. Nie wypłacam nic gminie, bo z zysków pokrywam straty, jakie miała kopalnia w chwili przejęcia. Poza tym każda złotówka nadwyżki jest inwestowana.

Udrożniłam stare chodniki, wprowadziłam pomarańczowy tramwaj, który wyjeżdża ze sztolni z jedynym w Polsce podziemnym wodospadem, mamy podświetlony podziemny spływ łodzią, na której ostatnio wrocławianin oświadczył się narzeczonej.

Zerwałam z muzealnym sposobem oprowadzania: wszystko można u nas dotknąć, sfotografować, sfilmować.

Ogłosiłam kiedyś, że każdy, kto przyniesie starą tabliczkę bhp, wchodzi za darmo. Tak powstało podziemne Muzeum Przestróg, Uwag i Apeli z takimi cackami jak: "Noszenie chustki ochronnej obowiązkiem każdej kobiety przy maszynie" albo: "Co zrobiłeś dzisiaj dla obniżki kosztów własnych?".

Nie byłoby turystycznego sukcesu bez atrakcji dla rodziny z dziećmi, stąd strzelanie z łuku, paintball, wybijanie monet, odlewanie sztabek z mosiądzu, skoki na batucie, wspinanie się po sztucznej ściance alpinistycznej, płukanie złota.

Prawdziwego?

- Nie (śmiech). To drobinki pirytu zwanego złotem głupców, bo do złudzenia przypomina złoto. Ale złota będzie uliczka, taka jak w Pradze - przed kopalnią postawię ciąg domków z warsztatami. Znajdzie tam miejsce przyjaciel, który robi witraże, ale biedę klepie, i pan Henio, samozwańczy rzeźbiarz, co wykrawa piękne misy z drewna lipowego, i wielu innych.

Ludzie tutaj są pełni talentów. Jak pewien bezrobotny, co wykaszał trawę w okolicy. Słyszę kiedyś, że głos ma aktorski, więc mówię: "Panie Emilu, może zostałby pan alchemikiem?". Bo w kopalni przed wiekami był Hans Scharfenberg, co szukał kamienia filozoficznego. Wymyślił sposób na pozyskiwanie arszeniku z tutejszych rud arsenu. Jego synowie rozwinęli biznes do tego stopnia, że Złoty Stok stał się w XVIII wieku największym na świecie producentem arszeniku stosowanego do wyrobu szkła, farb okrętowych, trucizn na gryzonie.

Pan Emil zgodził się zagrać Scharfenberga. Był świetny. Nie żyje już, podobnie jak nieodżałowany pan Gienio - karzeł, który mówił tylko samogłoskami i pięknie się uśmiechał. Został u nas podziemnym Gnomem: ubrany w szary kubrak z kapturem obwieszonym dzwonkami przemykał po korytarzach, pohukując w chodniku śmierci. Pokochał tę robotę, był z nami do końca.

Dobrze pani płaci?

- 1,5 tys. zł na rękę to dobra pensja w okolicy, gdzie bezrobocie sięga 16 proc. Na etacie jest 25 pracowników; w sezonie - od kwietnia do października - pracuje 60 osób.

Stawiam przede wszystkim na młodych: przyuczam dwudziestokilkulatków, którzy zostają przewodnikami, sprzedawcami pamiątek, pracują w barze i restauracji, w muzeum minerałów, asekurują turystów na ścianie wspinaczkowej, prowadzą pod ziemią rywalizujące ze sobą drużyny, które poruszają się według specjalnych map, pomagają im odczytać hasła wypisane na ścianach starej kopalni, odnaleźć złote krążki zatopione w błocie.

Zostawiła pani wieś i męża, mieszka w stuletnim domu na terenie kopalni. Nie nuży ciągłe przebywanie w miejscu, które jest i domem, i pracą?

- Budzę się rano, schodzę na dół do biura i zaczynam wymyślać. Inspirują mnie moje dzieci, 10-letni Jacek wymyślił ścieżkę przyrodniczą i znalazł świetne miejsce na paintball, Marta, najstarsza, wymyśliła zwiedzanie z fabułą, Gosia stworzyła postać Gnoma. Szukam inspiracji podczas podróży, na przykład do zamku Drakuli w Karpatach. Wyjeżdżam z Jackiem, moją miłością i partnerem w pracy.

Dzięki kopalni stanęłam na nogach i nabrałam pewności siebie. Nie ma już we mnie dawnych lęków, choć mam milion kredytu. Sukces rodzi sukces. Kiedy kopalnia zaczęła przyciągać ludzi, inwestor z Wrocławia ulokował obok olbrzymi park linowy na kilku hektarach i teraz nawzajem podsuwamy sobie turystów. Burmistrz, ten sam, który pozywał mnie do sądu, zaproponował mi, żebym zagospodarowała zabytkową wieżę ewangelicką w centrum Złotego Stoku. A ostatnio nawet kat złożył mi propozycję współpracy.

Wprost?

- Nie, mailem. Oferuje ścinanie mieczem i toporem, jarzmo, pejcz, buty hiszpańskie oraz zgniatanie kciuków. Muszę się zastanowić.

Aneta Augustyn
Obrazek

Awatar użytkownika
GAWLITZEK
Moderator
Moderator
Posty: 1128
Rejestracja: poniedziałek 29 sie 2005, 19:39
Relacja: Sympatyk
Lokalizacja: Europa
Kontakt:

Re: Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Post autor: GAWLITZEK » niedziela 09 sie 2009, 00:39

Gratulacje.Zycze sukcesow.
Co mnie zaskoczylo to-cytuje:
,,Ale złota będzie uliczka, taka jak w Pradze - przed kopalnią postawię ciąg domków z warsztatami. Znajdzie tam miejsce przyjaciel, który robi witraże, ale biedę klepie, i pan Henio, samozwańczy rzeźbiarz, co wykrawa piękne misy z drewna lipowego, i wielu innych''.

Ciekawie to brzmi,gdzie te domki powstana i kiedy.Narazie cisza tez o lamaczu zlota.
Tak sie zastanawialem i mysle,ze w przyszlosci cala ul.Zlota bedzie zagospodarowana przez kopalnie lub innych inwestorow krok po kroku jak np:uruchomienie zrodelka,torowiska z kolejkami,splyw lodkami rzeka i wiele innych.A jest jeszcze bajcerowka w sasiedztwie i sad wisniowy.Jest to duza szansa dla rozwoju miasta.Przyszlosc Zlotego Stoku jest ciekawa i kolorowa-przynajmniej ja to tak widze.

Zycze wszystkim duzo optymizmu na codzien.

Dobranoc
Przyjaciel ziemi złotostockiej

Szperacz
Gwarek
Gwarek
Posty: 302
Rejestracja: poniedziałek 25 maja 2009, 09:57

Re: Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Post autor: Szperacz » niedziela 09 sie 2009, 10:26

W tym artykule zwróciłem uwagę na inną rzecz. Burmistrz przegrał kolejna sprawę sądową. To już norma i zdarzyliśmy się już przyzwyczaić do przegrywanych spraw sądowych przez nieudolnego burmistrza naszego miasta wspomaganego przez jeszcze wybitniejszego radcę prawnego. Mam zatem pytanie - jest to bardzo łatwe do sprawdzenia przez Interprimusa - ile spraw miał już nasz kochany burmistrz i ile to kosztowało nas podatników bo przecież nie płacił z własnej kieszeni. Co do Złotej uliczki nazwa już jest i wierzę, że to co powiedziała p. Szumska zostanie zrealizowane. Każdy nowy sezon przynosi jak do tej pory nowości. Mam też propozycję taką małą może trzeba już teraz postawić budkę BYŁEM BURMISTRZEM. Kto w niej zasiądzie łatwo się chyba domyśleć. Pozdrawiam Szperacz.

Awatar użytkownika
Marcin Przybysz
Sztygar
Sztygar
Posty: 146
Rejestracja: niedziela 02 wrz 2007, 21:49
Relacja: Sympatyk
Lokalizacja: Złotno
Kontakt:

Re: Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Post autor: Marcin Przybysz » niedziela 09 sie 2009, 20:53

Sprawa założona przez burmistrza od samego początku byłą kuriozalna, i wiało odeń groteską. Wiecie co? Wąwóz z kopalnią jest wąski, wąziutki... A dlaczego, myślicie, kolejka wąskotorowa jeździ na Helu, a nie w Złotym Stoku? Dlaczego do pracy jeżdżę 650 km zamiast 35? Bo miejsca nie było !!!

Zamiast rozmyślać "jak by tu ożywić okolice Rynku?", trzeba nam czekać, aż zabraknie miejsca, i dobre pomysły, chęć działania, ludzie z pomysłami, a za tym turyści i pieniądze, wypłyną z wąwozu na Rynek. Może też Ratusz przepłucze ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
GAWLITZEK
Moderator
Moderator
Posty: 1128
Rejestracja: poniedziałek 29 sie 2005, 19:39
Relacja: Sympatyk
Lokalizacja: Europa
Kontakt:

Re: Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Post autor: GAWLITZEK » niedziela 16 sie 2009, 18:02

A ja mam jeszcze inny pomysl :idea: Pomyslcie i zostawcie na chwile kopalnie na ul.Zlotej w spokoju.Jest to dobrze prosperujaca firma.Ciezko bedzie ja gminie odzyskac.Moze za kilkanascie,dziesiat lat tak.Nie ma co plakac nad rozlanym mlekiem teraz.Jedynym wyjsciem zostaje stworzenie dla kopalni konkurencji.Nie jest to latwe ale krok po kroku,powolutku beda efekty.Na ul.Zlotej tez od 1996 roku czekano kilkanascie lat na sukces.
Sa duze mozliwosci(wg mnie).Poniewaz zlotostockie kopalnie(jest ich ok.300km!)to nie tylko ul.Zlota ale takze Zloty Jar az po Czarny Staw a takze okolice ul.Gorniczej.Co powiecie teraz na taki pomysl:

Gmina sama bierze kredyt lub wchodzi w spolke i tworzy konkurencyjne trasy turystyczne z roznymi atrakcjami w wyzej wymienionych miejscach lub oglasza przetarg na zagospodarowanie wyzej wymienionych terenow i kopalni.

Efekt:
-gmina ma dochod i kontrole.
-rotacja turystow miedzy ul.Zlota a Gornicza,Gornicza-Zloty Jar itd. a tym samym ekspansja turystow w miescie i przez miasto.

Pozdrawiam
Przyjaciel ziemi złotostockiej

Awatar użytkownika
Marcin Przybysz
Sztygar
Sztygar
Posty: 146
Rejestracja: niedziela 02 wrz 2007, 21:49
Relacja: Sympatyk
Lokalizacja: Złotno
Kontakt:

Re: Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Post autor: Marcin Przybysz » poniedziałek 17 sie 2009, 12:06

Hmmm.. Założenia arcysłuszne, ale czy wypali? Potok turystów skierowany jest ku kopalni złota - a na miejscu atrakcji masa - na cały dzień. W necie panie nauczycielki szukają kopalni złota, organizując klasową wycieczkę przekazują sobie wymiętą ulotkę z namiarami kopalni złota - czy sam Złoty Stok ma szansę się przebić?

Innymi słowami - czy ma sens budowanie małego disnejlendu obok wielkiego disnejlendu?
Obrazek

Awatar użytkownika
GAWLITZEK
Moderator
Moderator
Posty: 1128
Rejestracja: poniedziałek 29 sie 2005, 19:39
Relacja: Sympatyk
Lokalizacja: Europa
Kontakt:

Re: Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Post autor: GAWLITZEK » poniedziałek 17 sie 2009, 13:14

Ryzyko w interesie zawsze jest.Mniejsze lub wieksze.Czy ktos w 1996 r.przewidywal tak wielki sukces Kopalni w sumie krotkim czasie?NIE.
Kopalnia na ul.Zlotej ma swoje atuty ale inne czesci miasta i okolic maja tez spore atuty a moze i wieksze-to staram sie tutaj przedstawic.
Popatrzmy tak obiektywnie-na turystow i ich wyobraznie dziala haslo jak np:zloto,podziemny najwiekszy w Europie wodospad.
No ale gdzie to zloto?-przeciez go nawet nie widac.
A wodospad?Przeciez to tylko slaby ciek wodny spadajacy z jednego poziomu kopalni na nizszy.A jednak na turystow to dziala.
Najwazniejsza jest otoczka i klimat.
Przyjrzyjcie sie teraz Zlotemu Jarowi.Od kamieniolomow piekna droga gornicza z 1000 letnia(co najmniej)historia.Przypominam ul.Zlota i Gertruda zaledwie od 1920r.
Sztolnia Ksiazeca,Mokra i inne w Zlotym Jarze jeszcze nie odkopane o wiele,wiele starsze(moze tam tez sa wieksze wodospady).Sa zrodla-mozna zrobic w Jarze pijalnie wod,a nawet produkowac ,,zlote wino'' i lezakowac je w sztolniach ze wzgledu na mikroklimat.Jest tez sztolnia ktora prowadzi az do Czech!W koncu piekny pensjonat Zloty Jar.Przy odrobinie fantazji na odcinku Czarny Staw-Kamieniolomy po spietrzeniu wody moznaby malym pontonem posmigac lub lodeczka.
To tylko moje pomysly wlasne,a przeciez kazdy z nas wymysli drugie tyle.

,,Zloty Jar-najstarszy gorniczy osrodek w Europie(swiecie)''-to przykladowe haslo.

Pozdrawiam
Przyjaciel ziemi złotostockiej

Awatar użytkownika
Marcin Przybysz
Sztygar
Sztygar
Posty: 146
Rejestracja: niedziela 02 wrz 2007, 21:49
Relacja: Sympatyk
Lokalizacja: Złotno
Kontakt:

Re: Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Post autor: Marcin Przybysz » poniedziałek 17 sie 2009, 14:42

Zgoda - ale - KTO miałby promować powyższe atrakcje?

Aby odnieść sukces, taki jak Kopalnia, potrzeba:

1. Człowieka z wizją
2. Człowieka "z jajami"
3. Gotowego poświęcić 20 godzin dziennie na realizację swojej wizji
4. Człowieka, który dobrze by na swej wizji zarobił, by mu wizja nie oklapła po 2-3 latach...

Przy czym wszystkie 4 powyższe najlepiej w jednej osobie.

A póki co - Złoty Stok może liczyć na garstkę ochotników, lub urzędnika z podejściem "byle do piętnastej".
Obrazek

Awatar użytkownika
GAWLITZEK
Moderator
Moderator
Posty: 1128
Rejestracja: poniedziałek 29 sie 2005, 19:39
Relacja: Sympatyk
Lokalizacja: Europa
Kontakt:

Re: Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Post autor: GAWLITZEK » poniedziałek 17 sie 2009, 18:50

Czy wiec znaczy to,ze juz w Zlotym Stoku nie ma ludzi z pasja?W takim razie nalezy zainteresowac inwestorow z zewnatrz miasta ktorzy juz maja podobne dzialalnosci w innych miastach.Ja pisalem zeby GMINA tym sie zajela.Moze byc na spolke z kims ale przy zachowaniu dla Gminy wiekszosci udzialow.W 1996 r.z inicjatywy burmistrza Lubienieckiego powstala kopalnia wiec czemu teraz cos nie mialoby powstac z inicjatywy wladzy?
Pozdrawiam
Przyjaciel ziemi złotostockiej

Szperacz
Gwarek
Gwarek
Posty: 302
Rejestracja: poniedziałek 25 maja 2009, 09:57

Re: Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Post autor: Szperacz » poniedziałek 17 sie 2009, 21:01

Snujecie panowie bardzo piękne plany na przyszłość. Z jednej strony chwalicie panią Szumską a z drugiej zastanawiacie się jak jej zabrać, odbić część turystów. Dalsze chodniki do wykorzystania na pewno tak i to w niedalekiej przyszłości. Zrobi to pani Ela a nie miasto. Trzeba najpierw panowie zobaczyć jak jest spisana umowa pomiędzy miastem a spółką pani Eli. Czy miasto wydzierżawiło część kopalni czy kopalnię. Po drugie CZŁOWIEK który to poprowadzi ? uczciwy, nienormowany czas pracy, DUŻY SPOŁECZNIK ? gatunek ponoć na wymarciu itd., infrastruktura. Czy wyobrażacie sobie turystę który zwiedza sztolnie przy ul. Górniczej a następnie idzie na obiad np. ul. Wojska Polskiego po obrzydliwie ułożonej kostce granitowej, potykając się o psie odchody, unikając walających się butelek puszek i innych śmieci do restauracji przy ul Złotej.
Pani Ela ma u siebie wszystko bar, restauracja, WC itp. Na ulicy Górniczej czy przy drodze na Czarny Staw nie widziałem restauracji tylko dom kolonijny poza sezonem co może tam kupić turysta, czy może zjeść tam obiad. Nie widziałem toalet itd. To nie są już czasy byle jak i byle gdzie. Dzisiejszy turysta jest wymagający. Na pocieszenie i jako pomysł dla naszego miasta pewna informacja. W 1914 roku w okresie wakacji do Złotego Stoku na urlop zjechał łącznie ponad 900 turystów. W następnych latach marazm związany z I wojną światową. Po 1918 roku były kolejne przyrosty. Pozdrawiam Szperacz.

Awatar użytkownika
Marcin Przybysz
Sztygar
Sztygar
Posty: 146
Rejestracja: niedziela 02 wrz 2007, 21:49
Relacja: Sympatyk
Lokalizacja: Złotno
Kontakt:

Re: Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Post autor: Marcin Przybysz » poniedziałek 17 sie 2009, 21:05

GAWLITZEK pisze:Czy wiec znaczy to,ze juz w Zlotym Stoku nie ma ludzi z pasja?
Ano właśnie... Prowokuję nieco moimi postami, ale zauważ, że dyskusja toczy się między nami w zasadzie. Gdzie są ci ludzie z pasją (i pozostałymi trzema cechami o których pisałem wyżej)?

Większość udziałów w Gminie? Aby sterować spółką, jej zarządem, jej wizją rozwoju, w zależności od "widzimisia" wierchuszki władzy? Oj, ludzie z pasją od takiego tworu chyba trzymaliby się z daleka.

Władza, jakakolwiek, rządowa czy samorządowa, centralna czy lokalna, nie nadaje się do prowadzenie biznesu na komercyjnych zasadach. NIGDY nie wszedłbym w spółkę w której cokolwiek do powiedzenia miałby lokalny samorząd chociażby. Nie, to nie jest jakaś ślepa nienawiść, czy strach... Władza z natury (jakieś 89,56 % :mrgreen: urzędników których znam) jest zachowawcza, pojęcie "ryzyka biznesowego" jest jej totalnie obce, władza pracuje na zasadzie "byle do piętnastej".


Zaraz coś napiszę. Przedtem wyjaśnię - nie mam nic do Złotostockich włodarzy - dyskusje na forum dotyczące błędów obecnej "władzy", tudzież rozważania "kto będzie lepszym burmistrzem w następnej kadencji" są dla mnie zupełnie obce. Ale....


Ale. Jak wiecie, starałem się związać ze Złotym Stokiem, hmmm, kolejowo, że tak powiem... Jedyny kontekst w którym występowały lokalne władze, to były rozważania "jak przedstawić sprawę odnośnym władzom, by te sprawiały jak najmniej kłopotu"

Trafiłem na drugi koniec Polski. No i tu sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Zaproszenia do ratusza, zapytania, narady, pomoc z każdej strony. Poczułem się jak jakiś superinwestor, a nie drobny ciułacz i kolejkowy wariat, jakim de facto jestem. Mało tego, gdy potrzebna była pomoc (lekki nacisk na leśniczego, doprowadzenie do spotkania z wojskowym zarządcą terenu, itp) - wszędzie dało się odczuć pomoc Ratusza i jego pracowników. I tak traktuje się tam KAŻDEGO inwestora - dzięki tamu miejscowość, zależna i żyjąca w 90% z turystyki , otrzymała kolejną atrakcję. Powiem więcej - gdyby nie pomoc również i Ratusza, pewnie przedsięwzięcie by się nie udało, i mógłbym teraz dalej szukać skrawka ziemi, na którym mógłbym realizować moje marzenia.

Ot, historia taka.
Obrazek

Awatar użytkownika
GAWLITZEK
Moderator
Moderator
Posty: 1128
Rejestracja: poniedziałek 29 sie 2005, 19:39
Relacja: Sympatyk
Lokalizacja: Europa
Kontakt:

Re: Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Post autor: GAWLITZEK » poniedziałek 17 sie 2009, 22:16

Szperacz pisze:Snujecie panowie bardzo piękne plany na przyszłość. Z jednej strony chwalicie panią Szumską a z drugiej zastanawiacie się jak jej zabrać, odbić część turystów.
Szperaczu zle zrozumiales.Na pewno wszyscy cenia Pania SZ.
Ja wyraznie napisalem,ze otworzenie konkurencji ma na celu przede wszystkim:
-wprowadzenie ruchu turystycznego w miescie i na roznych odcinkach jak np.Zloty Jar -ul.Zlota,ul.Gornicza-Miasto-ul.Zlota.

Chodzi o to by turysta nie tylko wjezdzal na ul.Zlota i wyjezdzal do domu ale takze skorzystal z atrakcji w innych punktach a tym samym wspomagal lokalnych,malych przesiebiorcow,a do kopalni na Zlotej tez oczywiscie pojdzie.

Pozdrawiam
Przyjaciel ziemi złotostockiej

Awatar użytkownika
dobekfooto
Moderator
Moderator
Posty: 934
Rejestracja: piątek 04 lut 2005, 23:51
Relacja: Mieszkaniec
GG: 8824316
Lokalizacja: Złoty Stok
Kontakt:

Re: Artykuł o Kopalni (hmm... w sumie o o Eli ;)

Post autor: dobekfooto » czwartek 22 kwie 2010, 00:42

"Buntu nie boji sie wladca ten,
co by z powiek spedzal mu sen.
Lecz nie poradzisz nic bracie moj ..."

ODPOWIEDZ